Doświadczenie bankowców wskazuje na to, że najbardziej wierny klient to ten, któremu bank pomógł wyjść z trudnej sytuacji finansowej. Idealnym przykładem jest problem ze spłatą rat kredytu hipotecznego ( np. wakacje kredytowe). Co jednak jeśli liczba niestabilnych kredytów na zakup mieszkania, rośnie? W takiej sytuacji bankowi udzielają kredytów rzadziej, a lista wymagań wobec przyszłych młodych kredytobiorców, stale się rozrasta.
Pierwsze oczekiwania: Obowiązkowy wkład własny – minimum 20% wartości przyszłej kredytowanej nieruchomości. Jak rozwiązać ten problem i czy właściwie jest to trudność? O tym, że nie należy śpieszyć się z decyzją o kredycie hipotecznym, przypominamy raz jeszcze. Żadną tajemnicą nie jest dzisiaj to, że powinniśmy oszczędzać w zasadzie od pierwszej pensji. Na początek całkowicie wystarczy 10% wynagrodzenia, ale procent ten powinien systematycznie wzrastać. Proporcjonalnie do naszego pragnienia o własnym M. Czy możliwie jest to aby młodzi odłożyli na wkład własny 100% swojej pensji? Oczywiście, decyzja ta na pewno spotka się z aprobatą ze strony rodziców. Problem pojawia się jednak po stronie młodego pokolenia, która szuka wymówek aby nie odkładać żadnych z zarobionych pieniędzy. Jedni uważają, że po prostu za mało zarabiają…i oszczędzanie się im nie opłaca ( bzdura nawet jeśli zarabiamy 1200 zł przez rok możemy zgromadzić kapitał w wysokości 14 400 zł, a oprocentowanie produktów oszczędnościowych, stale rośnie). Drudzy są głęboko przekonani o tym, że to rodzice powinni zapewnić im start w mieszkanie. Trzeci preferują hedonistyczny tryb życia i znacznie wyżej cenią sobie kolejne zagraniczne podróże od stabilnego kredytu mieszkaniowego ( stabilizacją zapewnia nam właśnie ten wkład własny, który może być wyższy niż wymagane minimum 20%). Nasza rada: Pomyślmy o dodatkowej pracy. To przyśpieszy nie tylko proces samego oszczędzania, ale także upewni nas w tym, że kiedy już będziemy mieszkali sami…poradzimy sobie z każdym wydatkiem, może pomyślimy o otworzeniu osobnego konta oszczędnościowego na remont i urządzanie mieszkania?
|
Czy to prawda, że młodsza część społeczeństwa z trudnością uzyskuje kredyty mieszkaniowe? Czy faktem jest, że nie mogą oni spełnić swojego marzenia o własnej nieruchomości, z powodu nieprzyjaznej polityki banków czy też problem ma inne źródło? Na te i inne również ważne pytania, odpowiemy w poniższym artykule. Zapraszamy do lektury nie tylko najmłodszą część starających się przystąpić do kredytu!
Swoją publikacje rozpoczniemy od rozpoznania pewnego zjawiska, które bez wątpienia ma charakter narastający i bezpośrednio kolidujący z dostępem do kredytów mieszkaniowych . Otóż coraz większa grupa młodych ma problemy z uzyskaniem nie tyle pożądanej zdolności kredytowej, ale w ogóle jej nie posiada. Bez wątpienia jest to efekt zarówno niewysokiego wynagrodzenia, jak i brak stałych umów o pracę. Na rynku pracy dla młodych dominują umowy zlecenia, umowy o dzieło, które nie dają żadnej stabilizacji zawodowej, gdyż z dnia na dzień możemy po prostu, zasilić szeregi bezrobotnych.
Praktycznie wszystkie banki przy kredytach walutowych z LTV wyższym niż 80% oraz większość przy kredytach w naszej walucie, wymagają ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. Jest to podyktowane wprowadzeniem Rekomendacji T i na chwilę obecną jest to dobrze znana sytuacja dla kredytobiorców.
O tym, że ubezpieczenie niskiego wkładu własnego nie jest tanie wie każdy, kto zaciągał kredyt na 100% wartości nieruchomości. Np. w Deutsche Banku jest to 4,5% od brakującej kwoty brakującego wkładu i jest to stawka za 5 lat. To znaczy, że po pięciu latach bank sprawdzi, czy spłacone zostało co najmniej 20% wartości nieruchomości i jeśli nie, to ponownie naliczy opłatę ubezpieczenia wkładu własnego, już nie od 20%, ale np. od pozostałych 5 czy 8%.
Zakładając, że bierzemy kredyt na 350 tys. zł na 100% wartości nieruchomości, to mamy 20% powyżej wskaźnika LTV=80%. Czyli musimy na starcie zapłacić 4,5% od wartości 70 tys. zł - dokładnie 3150zł ubezpieczenia.
Sprawa komplikuje się po pięciu latach. Przy naszym kredycie na 350 tys. zł z oprocentowaniem nominalnym 6,5% spłacanym w ratach równych przez 30 lat – po 5 latach mamy spłacone niecałe 23 tys. zł. Zatem ponownie od kwoty 70000 – 23000 = 47000 płacimy 4,5%. Do zapłaty jest kolejne 2115zł ubezpieczenia.
Jaka jest wartość wszystkich kredytów hipotecznych w Polsce? Ile kredytów jest udzielanych w każdym kwartale? Ile mieszkań i domów jest aktualnie obciążonych hipoteką? Odpowiedzi na te pytania z pewnością zaciekawią każdego, kto ma lub dopiero ubiega się o kredyt hipoteczny.
Na te i inne pytania odpowiadają analitycy z centrum AMRON-SAFRiN, który należy z Związku Banków Polskich i jest instytucją powołaną przez banki w celu zbierania informacji m.in. o rynku nieruchomości, hipotekach i kredytach.
Najbardziej aktualny raport dotyczy III kwartału 2011r. i przede wszystkim pokazuje nam dokładnie, że rynek kredytów hipotecznych w Polsce ma się bardzo dobrze. Od 2006 roku aż do teraz rośnie systematycznie liczba aktywnych kredytów hipotecznych. W 2006r. było prawie 950 tys. czynnych kredytów hipotecznych. Dwa lata później był to już 1,3mln kredytów. kredytów 2010 roku kredytów hipotecznych było już prawie 1,45 mln, a na koniec III kwartału 2011r. po raz pierwszy liczba kredytów przekroczyła barierę 1,6 mln.
Od kilku tygodni pod każdą ofertą kredytową, formularzem czy wnioskiem kredytowym, możemy przeczytać drobnym druczkiem szereg dodatkowych informacji na temat danej oferty kredytowej, która wcześniej nie była dostępna.
Wszystko dlatego, że od 18 grudnia 2011r. weszła w życie nowa ustawa o kredycie konsumenckim. Zmiana w kredycie konsumenckim wprowadza sporą liczbę zmian. Zakłada ona między innymi to, że przy każdej ofercie kredytowej bank jest zobowiązany to podania szczegółowych informacji na temat wszystkich kosztów związanych z kredytem. I nie chodzi tutaj o najtańszy z możliwych wariantów w kredycie nawet na 50 lat (bo nawet takie sztuczki były przestawiane wcześniej przez banki).
Od teraz bank musi podać parametry kredytu na reprezentatywnym przykładzie podając informacje na temat wszystkich kosztów, sumy do spłaty, sumy odsetek, prowizji, RRSO i innych kosztów.
Te i podobne pytania często dostajemy od naszych czytelników w zapytaniach przesyłanych na skrzynkę pocztową. W IV kwartale przeciętne wynagrodzenie brutto wyniosło 3771zł ,a więc netto ok. 2694zł. Czy takie zarobki będą wystarczające, aby otrzymać kredyt hipoteczny?
Odpowiedź na to pytanie nie jest taka oczywista. Inaczej sytuacja będzie wyglądać w dużych miastach, gdzie cena za 1m2 mieszkania jest często dwukrotnie wyższa niż cena 1m2 w małym miasteczku. Ważne są też oczekiwania kredytobiorców co to standardu mieszkania, metrażu itp.
Poradnik został stworzony z myślą o tych, którzy w najbliższej przyszłości zamierzają przystąpić do kredytu mieszkaniowego z wkładem własnym. Podpowiemy, w jaki sposób szybko i efektywnie zgromadzić swoje pieniądze w swój kredyt hipoteczny?
Pierwsza zasada: Ustalamy wysokość comiesięcznej kwoty, którą przeznaczamy na oszczędność w przyszły kredyt mieszkaniowy. Oszczędzać możemy nawet 100% pensji! Zastanawiasz się w jaki sposób jest to możliwe? Ci z Was, którzy mieszkają jeszcze z rodzicami ( nie należy się tego wstydzić?), mają to na szanse. Rodzice na pewno nie będą wymagać od Nas dokładania się do budżetu domowego, jeśli usłyszą, jaki mamy cel oszczędnościowy. Drugie pytanie, to w jaki sposób ograniczyć codzienne wydatki? Jesteśmy pewni, że jeśli zrezygnujesz z odpłatnych spotkań z przyjaciółmi, to Twoje przyjaźnie na tym nie ucierpią?W tym roku nie pojedziesz na wakacje? Pomyśl o tym, jak będziesz się czuł, kiedy Twój kredyt mieszkaniowy nie będzie przesadnie obciążał Twojego budżetu, a Ty będziesz mógł wyjeżdżać na wakacje, nawet dwa razy do roku!
Na pewno zauważyłeś, że coraz więcej Twoim znajomych i przyjaciół jest bez pracy albo wysokość ich zarobków znacznie się obniżyła. Sytuacja ta dotyczyć może także członków rodziny, co zrobić, jeśli mają oni kredyt hipoteczny do spłaty? Pomóc i podpowiedzieć, w jaki sposób mogą oni obniżyć wysokość swojego zobowiązania. Nie można bowiem przechodzić obojętnie wobec wzrostu stóp procentowych ( ich wysokość wzrosła aż cztery razy!) i rosnącej liczny zagrożonych portfeli hipotecznych ( najbardziej zagrożone są kredyty z 2004 roku, specjaliści informują, że trudności z regulowaniem zobowiązania ma 2% tych kredytobiorców hipotecznych).
Rozwiązanie pierwsze: Wydłużony okres spłaty. Nie ulega żadnej wątpliwości, że jeśli pożyczymy na dłużej, to wysokość raty kredytu mieszkaniowego, naturalnie się zmniejszy. Jednak podejmując taką decyzję bądźmy świadomi, że zarówno wysokość odsetek, jak i łączny koszt całego kredytu, ulega zmianie na niekorzyść naszego portfela. Po prostu wyjmiemy z niego więcej przez dłuższy okres czasu. Warto jednak pomyśleć o takim rozwiązaniu, jeśli od dłuższego momentu, wysokość raty kredytu mieszkaniowego, wyraźnie ciąży nam w budżecie domowym. To co jeszcze powinien sprawdzić każdy kredytobiorca, przed dokonaniem zmiany w okresie spłaty, to wysokość opłaty za aneks do umowy i niestety ( nie w każdym wypadku) opłata za wydłużenie okresu kredytowania.
|
|